poniedziałek, 27 czerwca 2011

Notatka z podróży - Kluki

Dzisiaj miałam ogromną przyjemność znaleźć się w innym świecie, niż ten, który zazwyczaj mnie otacza. I ze zdziwieniem stwierdzam, że zachwycił mnie swą prostotą i zgrzebnością. 
Zawsze lubiłam zwiedzać skanseny, bo w nich zatrzymał się czas, którego tak bardzo wszyscy szukamy. Jednak dzisiaj było wyjątkowo. Dlaczego? Ponieważ najpierw zderzyłam się boleśnie z naszą rzeczywistością, która była dotkliwie głośna, plastikowa, kolorowa, tandetna, kiczowata, aż oczy i uszy wykręcało z bólu. Chyba każdy, kto odwiedził Rowy przyzna, że trudno tutejszą atmosferę określić mianem "wypoczynkowej". Na szczęście był to tylko maleńki przystanek na trasie naszej wycieczki, której celem było Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach. Tutaj, z dala od "wypoczynkowego" zgiełku, udało nam się odnaleźć, to czego tak nam na co dzień brakuje: ciszę, spokój, przyrodę, piękne krajobrazy i wspomnienia wymieszane z historią. Krążyliśmy od chaty do chaty, tłumacząc dzieciom jak kiedyś wyglądało życie i jak było różne od obecnego. Jak niewiele wtedy ludzie mieli wygód, jak wiele prostej i ciężkiej pracy, a jak przy tym mogli być szczęśliwi...


W chacie rybaka

W chacie rybaka

Dzbanuszki, fartuszki...

Fajerki (pamiętam jak moja babcia na takim piecu gotowała)

Urzekł mnie ten lejek

Przydałby mi się taki podręczny młynek...

I wydawało mi się do tej pory, że mam mało sprzętów w kuchni...

Garnki w stylu Nigelli?

Spiżarnia

Sielsko anielsko




2 komentarze:

  1. Aga, moja babcia też miała taki piec i na nim gotowała.... I ten zapach przypalonego mleka, które wykipiało... ;-) To były czasy!
    pozdrawiam serdecznie Wczasowiczów! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko, w Klukach bylem dawno temu 2 razy w odstepie 3 lat. Wychodzilem z Leby do Rabek, szedlem przez wydmy do Smoldzina, tam spalem i nastepnego dnia wracalem poludniowym brzegiem Jeziora Lebskiego do Leby,zahaczajac po drodze o Kluki.Pieknie i spokojnie.A Kluki to chyba juz ostatnia pozostalosc po Slowincach.

    OdpowiedzUsuń