czwartek, 27 lutego 2014

Dieta bez pszenicy

Długo mnie tutaj nie było, ale powód był ważny. Miałam po prostu mętlik w głowie dotyczący gotowania. Dlaczego? Z powodu książki "Dieta bez pszenicy", o której pewnie niektórzy z Was słyszeli, lub nawet ją czytali.
Sięgnęłam po nią ponieważ połowa mojej rodziny ma problemy ze zdrowiem, a ilość kupowanych leków zaczęła mnie poważnie niepokoić. Przyznam, że to, co przeczytałam w tej książce przeraziło mnie i wywróciło mój kulinarny świat do góry nogami! Długo nie mogłam się pozbierać, chociaż dzisiaj nastąpił przełom i wracam do gry :)

Wiem już, że wiele porad autora wprowadzę w życie, a w sumie już wprowadziłam. Może nie będę fanatycznie unikać pszenicy, ale na pewno postaram się zastąpić ją innymi rodzajami mąki, które są zdecydowanie zdrowsze, lub przynajmniej nie szkodzą.
Książka przekonała mnie, że jedzenie może być dla nas trucizną lub lekarstwem. Do tej pory byłam gdzieś po środku, teraz przechodzę na jasną stronę mocy! A schorowana połowa rodziny ma się coraz lepiej!

1 komentarz:

  1. Też właśnie czytam tę książkę, bo kłopoty ze zdrowiem mam ja, reszta rodziny na szczęście zdrowa. I też myślę poważnie nad wykluczeniem pszenicy z diety, a przynajmniej nad znacznym jej ograniczeniem. Tylko żal mi męża, on tak bardzo lubi włoską kuchnię! Ja też, ale dla zdrowia mogę się jej wyrzec:-)

    Będę nadal do Ciebie zaglądać, na pewno zaproponujesz coś pysznego!

    OdpowiedzUsuń