niedziela, 20 lutego 2011

Czekoladowe ciasto Fifi

Dzisiejszy przepis jest szczególny, bo wpisuję go na prośbę mojej córki. Pochodzenie przepisu też szczególne, bo znalazła go w podręczniku szkolnym dla klas pierwszych! Stylizacja potrawy to dzieło Fifi, ciasto i zdjęcie wykonałyśmy razem, chociaż w sumie ja byłam raczej podkuchenną (szczególnie w zakresie sprzątanie kuchni po czekoladowej eksplozji :-)



















Czekoladowe ciasto Fifi
ilość porcji: 8-12
____________

2 tabliczki gorzkiej czekolady
pół kostki masła
4 jaja
3/4 szklanki cukru
2 łyżki mąki
szczypta soli
____________

Czekoladę podzielić na kawałki, dodać pokrojone na kawałki masło i stopić w rondlu na niewielkim ogniu.
Zdjąć z ognia, dodać cukier i mąkę. Dokładnie wymieszać. 
Masę przestudzić i dodać żółtka, ponownie wymieszać.

Białka ubić na sztywno z odrobiną soli, delikatnie wmieszać w masę czekoladową.

Masę przelać do wyłożonej pergaminem foremki i piec ok. 40-50 minut w 150 stopniach.

Podawać z dużym kleksem bitej śmietanki, bo ciasto jest wybitnie czekoladowe!
__________________


Zupełnie niespodziewanie ciasto Fifi wpisało się w ideę 
CZEKOLADOWEGO WEEKENDU

niedziela, 13 lutego 2011

Ptasie mleczko

Co jest najlepsze na dziecięce smutki? Oczywiście, że słodycze! A jak podnieść na duchu dzieci, które kończą dzisiaj ferie? Najlepiej słodkim, puszystym i na dodatek kakaowym ptasim mleczkiem!


























Ptasie mleczko
____________

4 białka
1 czubata łyżka żelatyny
½ kostki masła
3 łyżki kakao
4 łyżki cukru pudru
____________

Żelatynę zalewam kilkoma łyżkami zimnej wody, mieszam i odstawiam do napęcznienia. Po 5 minutach zalewam ½ szklanki wrzącej wody, dokładnie mieszam do rozpuszczenia i odstawiam do ostygnięcia.

Masło rozpuszczam i studzę.

Białka ubijam na sztywną pianę z odrobiną soli, dodaję przesiane przez sitko cukier i kakao.
Dodaję stopniowo masło i ostudzoną żelatynę, delikatnie mieszam za pomocą ręcznej trzepaczki.

Odstawiam do lodówki na kilka godzin.

Gotowe ptasie mleczko kroję w kostkę i ew. maczam w polewie czekoladowej.

piątek, 11 lutego 2011

Makaron w sosie śmietanowym z łososiem


I znowu okazało się, że jak ma być smacznie, to musi być kalorycznie :( Nie potrafię zrobić dietetycznego sosu do makaronu, no chyba, że ze świeżych pomidorów. No ale tam też lubię polać wszystko aromatyczną oliwą! 

A tutaj, no cóż, sos na kremówce... Stanę jednak w jego obronie, bo jest bardzo szybki, bardzo prosty i bardzo smaczny, a że kaloryczny, to już mało istotne.  W końcu gotowanie to ciągłe kompromisy!



















Makaron w sosie śmietanowym z łososiem
ilość porcji: 4
____________

400 g makarony
150-200 g wędzonego łososia
250 ml śmietanki 30%
1 łyżka zimnego masła
1 łyżeczka koperku
sól, biały pieprz
____________

Makaron gotuję al dente w osolonej wodzie, odcedzam.
Na patelni podgrzewam śmietankę, dodaję pokrojonego łososia i chwilę podgrzewam.
Dodaję zimne masło, aby zagęścić sos. Gotuję jeszcze przez chwilę.

Na sam koniec dodaję koperek oraz ugotowany makaron.

Doprawiam solą oraz pieprzem.

czwartek, 10 lutego 2011

Zupa ogórkowa

Szybki i wielokrotnie sprawdzony przepis na wspaniałą zupę. Kiedyś nawet dostałam list z prośbą o ten przepis aż z Portugalii! Ogórki oczywiście dojechały tam z Polski, a dziewczyna pamiętała mój przepis, który podałam na stronie MniamMniam. 
























Zupa ogórkowa
ilość porcji: 4
____________

5-6 kiszonych ogórków
1 marchew
2 łyżki masła
1 ½ litra wywaru warzywnego
4 ziemniaki
2 łyżki kwaśnej śmietany
koperek
sól, pieprz
____________

Ogórki (razem ze skórką) oraz marchew ścieram na tarce o dużych oczkach.
Na patelni rozpuszczam masło i wrzucam rozdrobnione warzywa. Duszę 10 minut.
W garnku zagotowuję wywar i dodaję do niego pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotuję 5 minut.
Do garnka dodaję podduszone ogórki i marchew, gotuję kolejne 10 minut, zdejmuję z ognia.

Zupę doprawiam solą i pieprzem. Jeśli jest niezbyt kwaśna, dodaję trochę soku, w którym kisiły się ogórki.

Śmietanę hartuję kilkoma łyżkami gorącej zupy, dokładnie mieszam i wlewam do garnka.

Podaję posypaną koperkiem.

piątek, 4 lutego 2011

Karoflanka

Dzisiaj kolejna zimowa zupa. Doskonała w swej prostocie. Łatwa w przygotowaniu. Sycąca i rozgrzewająca podczas jedzenia. A na dodatek powstaje ze składników, które prawie zawsze mamy w lodówce. Jej podstawą są dobre ziemniaki. Najlepiej aby same rozpadły się podczas gotowania. Niestety, czasami nie chcą, wtedy niewielką część zupy miksuję dzięki czemu nabiera odpowiedniej konsystencji.






















Kartoflanka
ilość porcji: 4-6
____________

1 kg ziemniaków (najlepiej takich, które się rozpadają)
200 g selera
200 g marchwi
2 duże cebule
3 łyżki oleju
100 g wędzonej szynki (lub boczku)
300 g kiełbasy (np. śląskiej)
1,5 l bulionu
3 listki laurowe
pieprz
sól
gałka muszkatołowa
____________

Cebulę siekam, pozostałe warzywa kroję w drobną kostkę.
Szynkę lub boczek również kroję w kostkę lub w paski, kiełbasę kroję w cienkie plasterki.

W garnku rozgrzewam olej, wrzucam szynkę i kiełbasę, a po chwili cebulę. Smażę, aż cebula się zeszkli.
Wrzucam pozostałe warzywa i smażę przez chwilę, ciągle mieszając.
Wlewam bulion, wrzucam listki laurowe i gotuję na małym ogniu po przykryciem przez 40-50 minut, aż warzywa będą już bardzo miękkie (a wręcz zaczną się rozpadać).

Doprawiam solą, pieprzem i gałką muszkatołową.