czwartek, 20 listopada 2014

Krem z cukinii i kalarepy z serem pleśniowym

Oto kolejna zupa na chłodne dni. Jak zwykle szybka i prosta, jednak z charakterem! Tym razem jej smak podkręca ser pleśniowy. Ja użyłam gorgonzoli, ale  z powodzeniem można tutaj wykorzystać dowolny ser pleśniowy.






























Krem z cukinii i kalarepy z serem pleśniowym
ilość porcji:4
____________

3-4 małe cukinie
1 kalarepa
1/2 litra wywaru warzywnego
100 ml gęstej kwaśnej śmietany
100 g sera pleśniowego
sól, pieprz
____________

Do gorącego bulionu wrzucam obraną i pokrojoną w kostkę kalarepę oraz pokrojoną wraz ze skórką cukinię.
(Cukinii wydaje się być dużo, jednak składa się ona przede wszystkim z wody, dlatego po ugotowaniu jej ilość będzie odpowiednia, aby zupa nabrała odpowiedniej konsystencji. Dodatkowo cukinia zwiększy objętość płynu, dzięki czemu możemy użyć tutaj tylko pół litra wywaru.)

Gotuję ok. 15 minut, aż warzywa zmiękną. Wtedy zupę miksuję.

Dodaję ser, doprawiam solą i pieprzem, jeszcze raz miksuję aż konsystencja będzie gładka.

Podaję np. z grzankami.

wtorek, 21 października 2014

Krem z dyni na ostro

Lubię dynię przede wszystkim za jej kolor i formę. Często jednak po ugotowaniu staje się mdła i bez wyrazu. Ta zupa, to jedna z nielicznych wersji, która mi smakuje. Dodatek porów i kminku powoduje, że zupa ma swój charakter!




















Krem z dyni na ostro
ilość porcji:4
____________ 

1 kg dyni
2 pory
1 ząbek czosnku
1 litr wywaru jarzynowego
1 łyżeczka kminku
1 łyżeczka mielonego imbiru
2 łyżki oliwy
sól, pieprz
jogurt lub kwaśna śmietana do dekoracji
____________ 

Dynię obieram i miąższ kroję w kostkę.

Pory kroję w talarki.

W garnku rozgrzewam oliwę, wrzucam pory i posiekany ząbek czosnku. Smażę przez kilka minut cały czas mieszając.

Dodaję kminek oraz imbir i smażę jeszcze przez chwilę.

Do garnka wrzucam dynię i wlewam rosół.

Gotuję na małym ogniu około 30 minut.

Zupę miksuję lub przecieram, na końcu doprawiam solą i pieprzem.

Podaję gorącą, udekorowaną np. kleksem jogurtu lub śmietany.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Gulasz z grzybami leśnymi

Uwielbiam zbierać grzyby! A tak się składa, że las widzę z okien swojego domu. Tak więc jak tylko rozpoczyna się sezon, wędruję do lasu kilka razy w tygodniu. W tym roku grzyby pojawiły się u nas dość wcześnie. Ususzyłam już ich zacny słoiczek, a i w daniach obiadowych pojawiły się już także kilka razy. Dzisiaj był pyszny gulasz.

























Gulasz z grzybami leśnymi
ilość porcji: 4
____________ 

500 g wołowiny
300 g grzybów leśnych  (u mnie podgrzybki)
1 cebula
6 ząbków czosnku
2 marchewki
400 ml bulionu warzywnego
3 łyżki oleju
3 gałązki rozmarynu
2 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
sól i pieprz
2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (lub ziemniaczanej)
____________ 

W dużym garnku na 1 łyżce oleju podsmażam posiekaną cebulę i ząbki czosnku (w całości).

Mięso kroję w kostkę i podsmażam na patelni, aż się zrumieni (najlepiej mniejszym partiami).
Mięso dodaję do cebuli, a na patelnię wlewam bulion, przez chwilę podgrzewam zbierając smak, dodaję do mięsa.

Do garnka dodaję jeszcze liście laurowe, ziele angielskie, posiekany rozmaryn i sól.
Duszę przez 1 godzinę pod przykryciem.

Po tym czasie dodaję pokrojoną w plasterki marchewkę i grzyby (które wcześniej płuczę na sicie).
Duszę kolejne 30 minut.

Kiedy mięso jest już miękkie, doprawiam sos solą i pieprzem.
Skrobię mieszam z kilkoma łyżkami zimnej wody i zagęszczam sos.

Podaję z kaszą lub ziemniakami.

sobota, 30 sierpnia 2014

Krem z pieczonej papryki

Rozpoczynam już powoli sezon, w którym zupy będą gościły bardzo często na naszym stole. Zupy to świetne rozwiązanie, kiedy chcemy zawsze mieć pod ręką coś, co nas rozgrzeje w te coraz chłodniejsze dni. Dodatkowo zupy można przygotowywać z wyprzedzeniem, a później serwować łatwo, nawet po jednej porcji. No i jak się postaramy, to mogą być one sycące, a zarazem niezbyt kaloryczne!























Krem z pieczonej papryki
ilość porcji: 4
____________ 

4 strąki czerwonej papryki
2 średnie ziemniaki
1 litr wywaru jarzynowego
3 gałązki tymianku sól, pieprz 1 łyżka śmietany lub jogurtu (opcjonalnie)
____________

Papryki opiekam w piekarniku (200 stopni z termoobiegiem) aż zrobią się prawie czarne.
Gorące wkładam do szczelnego pojemnika na ok. 15 minut, a następnie obieram ze skórki.

Miąższ kroję w paski i wrzucam do gorącego wywaru razem z pokrojonymi w kostkę ziemniakami.
Dodaję liście tymianku, sól i pieprz, gotuję przez kilka minut, aż ziemniaki zmiękną.

Gotową zupę miksuję na krem i ewentualnie doprawiam do smaku.

Podaję posypaną tymiankiem lub z kleksem śmietany/jogurtu.

środa, 23 lipca 2014

Tartaletki z owocami

Tutaj możemy puścić wodze fantazji! Możemy zamiast 6 tartaletek można przygotować dużą tartę, albo odwrotnie - przygotować 12 mniejszych kruchych babeczek. Do kremu zamiast wanilii możemy dodać startą skórkę cytrynową lub pomarańczową lub nawet jakiś likier smakowy. A owoce na wierzchu to już zupełna dowolność: maliny, jagody, truskawki, kiwi, jeżyny, albo wszystkiego po troszku!























Tartaletki z owocami
ilość porcji: 6
____________

100 g masła
100 g mąki orkiszowej (może być z pełnego przemiału)
50 g mąki gryczanej
50 g cukru trzcinowego
1 żółtko
250 g mascarpone
500 g jogurtu naturalnego greckiego
1 łyżeczka esencji lub pasty waniliowej
2 łyżki cukru pudru (można już kupić puder z cukru trzcinowego)
250 g borówek
____________

Kruche ciasto przygotowuję w melakserze, mieszając najpierw mąkę z masłem, a następnie dodaję roztrzepane żółtko i ew. odrobinę zimnej wody.
Ilość płynów potrzebnych do przygotowania zwartego ciasta różni się w zależności od użytej mąki, dlatego czasami trzeba dodać odrobinę wody, aby powstała z ciasta elastyczna kula.

Gotową kulę ciasta zawijam w plastikową folię i chłodzę min. 20 minut.

Ciasto rozwałkowuję, przekładam do 6 foremek na tartaletki, ścinam brzeg, tak aby delikatnie wystawał (ciasto się skurczy w trakcie pieczenia, przez co brzeg się obniży). Wciskam ciasto w rowki za pomocą kuleczki z ciasta.
Nakłuwam ciasto widelcem, by nie urosło i jeśli mam czas, to odkładam do lodówki na kolejne 20- 30 minut.

Na ciasto wykładam zgnieciony pergamin, na nim rozsypuję fasolę.

Piekę 10 minut w 180 st, następnie zdejmuję pergamin i piekę jeszcze 10 minut.

Mascarpone miksuję z jogurtem i wanilią, dosładzam do smaku.

Przestudzone tartaletki napełniam kremem i dekoruję owocami. Podaję schłodzone.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Chłodnik gruszkowy

Od zawsze uwielbiałam gruszki! I choć miłość do samych owoców przez lata troszkę zmalała, to ta zupa należy do moich ulubionych letnich przyjemności!
Jej konsystencja może się zmieniać, czasami wolę bardziej zawiesistą, czasami mniej, ale aromat i smak zawsze przywodzą mi na myśl beztroskie dzieciństwo, w którym królowała moja ukochana gruszka!


















Chłodnik gruszkowy
ilość porcji: 4
____________

5 gruszek
2 goździki
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub 1 laska wanilii)
1 łyżka soku z cytryny
500 ml mleka
100 ml białego wina
1-2 łyżeczki skrobii kukurydzianej (lub ziemniaczanej)
2 żółtka
cukier do smaku
szczypta soli
____________

Gruszki obieram i kroję na kawałki. Zalewam ½ litra wody (lub tak, aby były przykryte). Dodaję goździki, sok z cytryny i ekstrakt waniliowy. Gotuję do miękkości, a następnie miksuję na krem.
Zmiksowane owoce łączę z mlekiem, przyprawiam cukrem i szczyptą soli.

Połowę wina mieszam ze skrobią i wlewam do wrzącej zupy, zagotowuję.
Kiedy zupa lekko przestygnie, pozostałe wino mieszam z żółtkami, hartuję i dodaję do zupy, energicznie mieszając.

Podaję na zimno np. posypaną płatkami migdałów.

piątek, 23 maja 2014

Krem z cukinii z curry - na ciepło i zimno

Ochłonęłam już po przeczytaniu książki Kuchnia bez pszenicy. Łapię równowagę i poszukuję nowych smaków. Ostatnio skręcam w stronę kuchni pięciu przemian, zwiększając m.in. ilość zjadanych warzyw. Wszystkie zmiany staram się wprowadzać rozważnie, dając sobie czas na znalezienie nowych przepisów i ulubionych smaków. Nie jest łatwo, bo baza sprawdzonych przepisów dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz buduję ją prawie od nowa. Jest jednak bardzo ciekawie, bo po raz pierwszy bardziej skupiam się na własnych pomysłach, odczuciach i pragnieniach, niż na przepisach, które albo wpadły mi w oko, albo domagają się ich domownicy.

Dzisiaj pyszna zupa, której konsystencja i smak mnie zachwyciły!Świetna na ciepło, jak i podana w temp. pokojowej, a nawet lekko schłodzona!







Krem z cukinii z curry 
ilość porcji: 4
____________

1 kg młodej cukinii (ok. 3-4 sztuki)
1 cebula
2 łyżki masła (najlepiej klarowanego, ew. oliwy)
700 ml bulionu warzywnego
1 łyżeczka curry
pół szklanki jogurtu naturalnego lub gęstej wiejskiej śmietany
____________

W garnku rozpuszczam masło i wrzucam posiekaną cebulę. Smażę, aż cebula się zeszkli.
Dodaję pokrojoną w kostkę cukinie, podsmażam przez chwilę, dodaję curry. Smażę jeszcze minutę.
Dodaję bulion i gotuję na wolnym ogniu przez 30 minut.

Zupę miksuję na gładko, doprawiam solą i pieprzem.
Podaję na ciepło lub zimno z kleksem jogurtu lub śmietany.

czwartek, 27 lutego 2014

Pączki bez pszenicy

Od kilku tygodni (po przeczytaniu książki "Dieta bez pszenicy") próbowałam poradzić sobie z wyeliminowaniem pszenicy z naszej diety. Rezultaty były różne, na ogół opłakane. Miałam już dosyć grymaszących dzieci i nadąsanego męża. Irytowały mnie przepisy, gdzie mąkę pszenną zastępowano kupnymi mieszankami bezglutenowymi, które wcale nie wyglądają na zdrowsze od pszenicy. 
Jednak dzisiaj nastąpił przełom, ponieważ znalazłam mieszankę, która wydaje się być doskonałym zamiennikiem mąki pszennej. Od razu więc pomyślałam o... pączkach bez pszenicy! Postanowiłam sobie poprzeczkę wysoko, ale było warto! 
Starsza córka (ją najtrudniej przekonać do nowości) zakupiła sobie pączusia w sklepiku szkolnym. Jaka była moja radość, kiedy powiedziała, że moje są tysiąc razy lepsze od tych kupnych! Młodsza też pochłonęła kilka sztuk, powtarzając jakie są pyszne. I nawet mąż, który do tej pory był koneserem pączków z miejscowej cukierni, przyznał, że te domowe może są trochę inne w smaku, jednak są i tak bardzo smaczne!
Już dawno nie byłam tak podekscytowana w kuchni :-)


Przedstawiam więc dzisiaj pierwszy typowo bezpszenny przepis, w dodatku ekspresowy!

Pączki bez pszenicy
ilość: 20 sztuk
____________
3 jajka
5 łyżek cukru (można użyć też ksylitolu)
1 łyżeczka pasty waniliowej (lub cukier waniliowy)
1 łyżeczka ekstraktu cytrynowego (lub skórka starta z 1 cytryny)
250 g twarogu (użyłam zwykłego twarogu, który przetarłam przez sitko)
120 g mąki jaglanej
120 g mąki ryżowej (użyłam pełnoziarnistej)
120 g mąki kukurydzianej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

tłuszcz do głębokiego smażenia
____________

Całe jajka miksuję z cukrem na puszystą masę.
Dodaję pastę waniliową i ekstrakt cytrynowy.
Zmniejszam obroty miksera i dodaję stopniowo ser.
Wszystkie mąki mieszam z proszkiem i solą, a następnie dodaję stopniowo do ciasta.

Ciasto wstępnie formuję za pomocą dwóch łyżek, a następnie dłońmi formuję kulki wielkości orzecha włoskiego. Podczas smażenia powinny podwoić swoją wielkość.

Smażę pączki w głębokim tłuszczu, uważając aby miał odpowiednią temperaturę, tak aby pączki nie spiekły się zbyt szybko.

Najlepiej, jak to pączki, smakują świeżutkie!

P.S. Kolejnym razem spróbuję je czymś nadziać.

Dieta bez pszenicy

Długo mnie tutaj nie było, ale powód był ważny. Miałam po prostu mętlik w głowie dotyczący gotowania. Dlaczego? Z powodu książki "Dieta bez pszenicy", o której pewnie niektórzy z Was słyszeli, lub nawet ją czytali.
Sięgnęłam po nią ponieważ połowa mojej rodziny ma problemy ze zdrowiem, a ilość kupowanych leków zaczęła mnie poważnie niepokoić. Przyznam, że to, co przeczytałam w tej książce przeraziło mnie i wywróciło mój kulinarny świat do góry nogami! Długo nie mogłam się pozbierać, chociaż dzisiaj nastąpił przełom i wracam do gry :)

Wiem już, że wiele porad autora wprowadzę w życie, a w sumie już wprowadziłam. Może nie będę fanatycznie unikać pszenicy, ale na pewno postaram się zastąpić ją innymi rodzajami mąki, które są zdecydowanie zdrowsze, lub przynajmniej nie szkodzą.
Książka przekonała mnie, że jedzenie może być dla nas trucizną lub lekarstwem. Do tej pory byłam gdzieś po środku, teraz przechodzę na jasną stronę mocy! A schorowana połowa rodziny ma się coraz lepiej!