środa, 15 września 2010

Zupa grzybowa z kaszą

To moja ulubiona zupa grzybowa. Jej zrobienie zajmuje chwilkę, za to jest bardzo proste. Używam do jej zrobienia świeżych lub mrożonych grzybów. Kiedy czasami po powrocie z lasu nie mam już siły do gotowania lub suszenia grzybów, czyszczę je tylko pędzlem, większe kroję na kilka części i zamrażam. Wg książki pt. "Co i jak zamrażać" takie surowe mrożone grzyby można przechowywać do 1 miesiąca. Grzyby smażone lub blanszowane przechowujemy w zamrażarce do 3 miesięcy.




















Zupa grzybowa z kaszą
ilość porcji: 3-4
____________

2 szklanki świeżych lub mrożonych grzybów pokrojonych w niezbyt małe kawałki
1 duża cebula
3 łyżki oleju
1 litr bulionu
100 g kaszy jęczmiennej
sól
pieprz
2 łyżki kwaśnej gęstej śmietany
natka
____________

Cebulę drobno siekam, podsmażam na oleju aż lekko się zezłoci.
Wrzucam grzyby i smażę na mocnym ogniu przez ok. 10 minut.

Wlewam bulion, gotuję przez 15 minut, następnie dodaję kaszę i gotuję kolejne 15 minut.

Zupę zdejmuję z ognia i po chwili mieszam ze śmietaną.

Na koniec doprawiam solą i dodaję dużo natki.

Kasza bardzo pęcznieje, więc zupę można ew. rozrzedzić wodą.

wtorek, 14 września 2010

Jabłuszka pieczone z migdałami

Kiedy dzisiaj rano na targu zobaczyłam te maleńkie jabłuszka, od razu wiedziałam co z nich wyczaruję. Zapiekane aromatyczne jabłuszka, ociekające słodkim sosem ... a za oknem znowu deszcz.


























Jabłuszka pieczone z migdałami
ilość porcji: 4
____________

8 małych jabłuszek (o średnicy ok. 5-6 cm)
1 łyżka masła
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka brązowego cukru
garść płatków migdałowych
1/2 szklanki soku pomarańczowego
____________

Jabłka obieram, przepoławiam i wydrążam gniazda nasienne.

Naczynie do zapiekania smaruję masłem i układam w nim połówki jabłek przecięciem do góry.

Do każdej połówki jabłka wkładam kawałeczek masła. Owoce posypuję cukrem, cynamonem i płatkami migdałów. Skrapiam wszystko sokiem z pomarańczy.

Zapiekam bez przykrycia przez 20-30 minut w 180 stopniach, kilkakrotnie polewając powstającym sosem.

Grzybki marynowane

Nic bardziej mnie nie odpręża niż jesienne grzybobrania. Już późnym latem coraz częściej zaglądam do pobliskiego lasu z nadzieją, że gdzieś pod sosną dojrzę te małe ciemnobrązowe łebki. W tym roku zrelaksuję się jak nigdy! Grzyby obrodziły, a ja każdą wolną chwilę spędzam z koszykiem w ręku. Zaczęłam od uzupełnienia zimowych zapasów i część grzybków zamarynowałam. Już wkrótce kolejne przepisy na grzybowe dania.




















Grzybki marynowane
Ilość: ok. 20 małych słoiczków 
____________

ZALEWA:
1 litr wody
250 ml octu 10%
3 łyżki cukru
1 łyżka soli
5 ziarenek ziela angielskiego
4  listki laurowe (w zależności od wielkości)
1/2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu (lub mniej jeśli ktoś lubi łagodniejsze)
1 łyżka gorczycya
3 cebule pokrojone w cienkie plastry
2 marchewki pokrojone w cieniutkie plasterki

niewielkie grzyby (np. podgrzybki)
____________

Grzyby oczyszczam (najlepiej pędzelkiem), większe kroję na pół, szybko przepłukuję pod bieżącą wodą.
Opłukane grzyby gotuję w osolonej wodzie (1 łyżka soli na 1 litr wody) przez 10 minut, odcedzam i przelewam zimną wodą.

Sporządzam zalewę:
Zagotowuję wodę, wsypuję sól, cukier, przyprawy, warzywa i gotuję około 5 minut, po tym czasie dolewam ocet i wyłączam ogień.

W słoiczkach układam na dnie podgotowane warzywa, na nich grzyby, wlewam zalewę (nie do pełna), zakręcam.
Pasteryzuję 15 minut.

Trudno określić tutaj ilość słoiczków, które otrzymamy. Grzyby świeże mogą mieć różną wagę ze względu na różną wilgotność. Można jednak przyjąć, że przygotowana zalewa starczy na zalanie około 20 małych słoików.

Makaron z tuńczykiem

Dania z makaronem mają tę ogromną zaletę, że przygotowuje się je dość szybko. Jednak ta wersja jest wręcz błyskawiczna. Tutaj naprawdę wystarczy 10 minut i obiad gotowy! Wystarczy tylko mieć pod ręką kapary i tuńczyka w puszce, no i oczywiście makaron! Ja lubię w tej potrawie najbardziej świderki, bo idealnie oblepiają się tuńczykowym sosem. A do tego wystarczy już tylko prosta sałatka, np. pomidory polane dobrą oliwą. 





















Makaron z tuńczykiem
ilość porcji: 4-6
czas przygotowania: do 30 minut

przepis pochodzi ze strony Kwestia Smaku
____________

400 g makaronu (np. świderki)
2 puszki tuńczyka w sosie własnym lub oleju
4 łyżki drobnych kaparów w zalewie
1 cebula
1 łyżka siekanego świeżego oregano lub 1 łyżeczka suszonego
3 łyżki oliwy extra virgin
2/3 szklanki śmietanki 30%
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
ew. tarty parmezan
____________

Makaron gotuję al dente w osolonej wodzie, odcedzam.

Na patelni na oliwie podduszam drobno pokrojoną cebulę.
Dodaję kapary, tuńczyka z oliwą (możemy też część oliwy odlać), chwilę podgrzewam.

Na sam koniec dodaję śmietankę oraz ugotowany makaron.

Doprawiam solą, czarnym pieprzem i oregano, posypuję tartym parmezanem.

niedziela, 12 września 2010

Chleb pszenny na żytnim zakwasie

Długo szukałam takiego przepisu. Chleb miał być oczywiście smaczny i pachnący. Miał być też chrupiący z zewnątrz, ale lekko wilgotny wewnątrz. Miał długo zachowywać świeżość,  no i przynajmniej w części być z grubo mielonej mąki, żeby było zdrowo. No i udało się! Tutaj sekretem jest użycie żytniego zakwasu do wypieku chleba pszennego.






















Chleb pszenny na żytnim zakwasie
ilość porcji: duży bochen
____________

Zaczyn:
100 g zakwasu żytniego
140 ml wody
140 g mąki żytniej chlebowej (typ 720)

Ciasto właściwe:
500 ml wody
800 g mąki pszennej chlebowej (typ 850)
200 g mąki pszennej graham (typ 1850)
1 łyżeczka suszonych drożdży
2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju /ja używam z pestek winogron/

koszyk do wyrastania chleba
____________

Wieczorem przygotowuję zaczyn mieszając podane składniki w miseczce, przykrywam folią i odstawiam w temperaturze pokojowej do rana.

Rano dodaję pozostałe składniki i zagniatam ciasto (ja robię to w maszynie do chleba, ale można także ręcznie lub mikserem). Pozostawiam na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Po wyrośnięciu zagniatam je ponownie, formuję okrągły bochenek, przekładam do koszyczka rozrostowego obsypanego mocno mąką, przykrywam ściereczką i odstawiam na pół godziny w ciepłe miejsce.
Bochenek wykładam na blachę do pieczenia, zdejmując koszyczek w ostatniej chwili (wtedy zachowa zwarty kształt). Wierzch chleba można naciąć ostrym nożem, a najlepiej żyletką.

Rozgrzewam piekarnik do 230 stopni, wkładam blaszkę z chlebem i spryskuję wnętrze piekarnika wodą (można do tego przeznaczyć spryskiwacz do kwiatów). Piekę 15 minut, a następnie zmniejszam temperaturę do 200 stopni i piekę kolejne 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika studzę na kratce.
 
P.S. Koszyczki rozrostowe (koszyki do wyrastania chleba) można kupić na allegro już za kilkanaście złotych. Świetnie sprawdzają się przy wypiekaniu dużych bochenków.

Grochówka

Późne lato, ciepły sobotni wieczór, miłe towarzystwo, ognisko, kociołek, a w kociołku grochówka. A do tego już tylko świeży pachnący chleb. Jak niewiele nam potrzeba do szczęścia!


























Grochówka
ilość porcji: 4-6
____________

WYWAR:
200 g wędzonego boczku lub żeberek (ważne żeby były tradycyjnie wędzone)
1 marchew
2 pietruszki
1/2 selera
1 por
1 cebula
2 liście laurowe
5 ziaren pieprzu
3 ziarna ziela angielskiego

250 g łuskanego grochu (połówki)
5-6 ziemniaków
majeranek lub cząber
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka oleju
____________
 
Przygotowuję wywar: boczek i obrane warzywa oraz przyprawy zalewam zimną wodą i gotuję ok. 1,5 godz. na wolnym ogniu. Przecedzam.
Część warzyw (marchew i seler) można zostawić i użyć do zagęszczenia zupy, miksując je wraz z grochem.

Ugotowany boczek kroję w kostkę i wraz z posiekaną cebulą oraz zmiażdżonym czosnkiem podsmażam na rumiano na oleju.

Do wywaru dodaję pokrojone w kostkę ziemniaki, gotuję do miękkości.

Groch zalewam gorącą wodą (podwójna objętość grochu) i odstawiam na godzinę.
Następnie gotuję ok. pół godziny, dodając ew. wodę.
Połowę grochu dodaję do wywaru, drugą część gotuję do zupełnej miękkości i miksuję (można dodać gotowane warzywa z wywaru).

Łączę wywar, zmiksowany groch i warzywa.
Dodaję wysmażony boczek z cebulą.
Doprawiam do smaku.

Ciasto z kwaśnymi owocami

To jedno z moich ulubionych ciast, zawsze znika błyskawicznie. Tak też było dzisiaj, w to piękne letnie popołudnie... Uwielbiam ten kontrast pomiędzy słodką pianką, a kwaśnymi owocami. Najczęściej piekę je z agrestem, ale smakuje świetnie także z innymi kwaśnymi owocami (porzeczkami, mirabelkami itp.). Mogą to być zarówno świeże owoce, jak i mrożone.






















Ciasto z kwaśnymi owocami
ilość porcji: 8-12 porcji
____________

260 g mąki np. krupczatki
2 łyżki cukru
125 g margaryny
3 żółtka
1 łyżeczka esencji waniliowej lub 1 cukier waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki kwaśnej śmietany lub gęstego jogurtu naturalnego

Pianka:
3 białka
110 g cukru
1 opakowanie jasnego budyniu np. śmietankowego (na 0,5 l mleka)

niezbyt dojrzały agrest lub porzeczki, mirabelki itp.
____________

Mąkę, cukier, esencję waniliową, proszek do pieczenia i margarynę siekam nożem na stolnicy. Dodaję 3 żółtka i śmietanę, zagniatam ciasto. Można także ciasto wymieszać w melakserze (jest to moja ulubiona metoda).

Odkładam ciasto do lodówki na minimum 1 godzinę. Po tym czasie 1/3 ciasta wkładam do zamrażarki, resztę wałkuję w formie wyłożonej papierem do pieczenia. Może to być okrągłą forma o średnicy 26 cm lub niewielka forma kwadratowa/prostokątna. Owoce rozkładam gęsto na cieście.

Ubijam pianę z białek, dodaję cukier i proszek budyniowy, w mieszam i wylewam na owoce. Resztę ciasta wyjmuję z zamrażarki i ścieram na pianę.

Piekę około 50 min w piekarniku (podgrzewanym tylko od dołu + termoobieg) o temperaturze 190°C.