sobota, 29 stycznia 2011

Kapuśniak

Za oknem nie wiadomo co. Niby zima, ale w sumie jesienna plucha. Brrr, aż się z domu wychodzić nie chce... W taki dzień to tylko dobra zupa może poprawić mi nastrój... na przykład kapuśniak!


























Kapuśniak
ilość porcji: 4-6
____________

400 g kiszonej kapusty
1 cebula
1 ząbek czosnku
250 g kiełbasy (lub 150 g chudego wędzonego boczku)
2 łyżki oleju
2 liście laurowe
4 ziarna ziela angielskiego
kilka ziaren pieprzu
1 litr rosołu
1 duża marchew
1 duża pietruszka
pół selera
1 por
3 ziemniaki
1 łyżeczka majeranku
sól
ew.  łyżka masła, łyżka mąki
____________

Kapustę siekam, ale niezbyt dokładnie, zalewam 1 litrem wody, dodaję liście laurowe, ziele angielskie i pieprz. Gotuję, aż kapusta będzie miękka.

Cebulę i czosnek siekam, podsmażam na oleju z kawałkami kiełbasy lub boczku.

Warzywa obieram, kroję na mniej więcej równe kawałki, gotuję w rosole na miękko (ziemniaki dodając na końcu).

Łączę zawartość obu garnków, dodaję kiełbasę, majeranek, doprawiam solą i gotuję jeszcze ok. 10 minut.

Opcjonalnie z mąki i masła robię zasmażkę i dodaję do zupy.

niedziela, 23 stycznia 2011

Brzdąc

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na moje popisowe ciasto! 
Wydaje mi się, że to ciasto znane tylko w Wielkopolsce, ale jeśli się mylę, to proszę Was bardzo o informacje. Może jest tylko inaczej nazywane w pozostałych częściach kraju. Wiem tylko, że przepisy na to cudeńko trudno znaleźć nawet w sieci. Ustalenie podstawowych składników było więc niezłym wyzwaniem, ale udało się. 

Może żeby zachęcić Was do wypróbowania tego bądź co bądź pracochłonnego przepisu spróbuję napisać jak smakuje: to delikatny i lekko wilgotny biszkopt przełożony leciuteńką, tylko odrobinę słodką, pianką z ubitej kremowej śmietanki o smaku kakaowym. Poezja smaku!














Brzdąc
ilość porcji: około 16
blaszka 20x35 cm
____________

KREM:
1 litr kremówki
200 ml cukru (chociaż ja dodaję tylko 100 ml)
4 łyżeczki kakao, 4 łyżeczki żelatyny

BISZKOPT:
130 g mąki tortowej
150 g mąki ziemniaczanej
100 g cukru pudru
6 jaj, szczypta soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
____________

Kremówkę podgrzewam niezbyt mocno, tylko tak aby rozpuścił się w niej cukier i kakao.  Schładzam minimum 12 godzin w lodówce.

BISZKOPT
Białka oddzielam od żółtek, a następnie, w dużej misce, ubijam z odrobiną soli na sztywną pianę. 
Pod koniec ubijania dodaję partiami cukier puder cały czas ucierając przy pomocy miksera. 
Następnie dodaję kolejno żółtka.  

Mąki przesiewam i mieszam z proszkiem do pieczenia.
Mikser ustawiam na wolne obroty, stopniowo dodaję mąkę, miksując ostrożnie do momentu, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą.

Masę wylewam do prostokątnej formy średniej wielkości, wyłożonej pergaminem, piekę 30 minut w 160 stopniach.

Po upieczeniu pozostawiam przez kilka minut w piekarniku, przy otwartych drzwiczkach. 
Następnie wyjmuję z formy, studzę, a wierzch i suche brzegi odkrawam, pozostawiając tylko najdelikatniejszą część ciasta.

KREM
Żelatynę moczę w dwóch łyżkach zimnej wody, gdy napęcznieje rozpuszczam w 1/3 szklanki gorącej wody, studzę. 
Kremówkę ubijam na sztywno (czasami kremówka nie chce się ubić do końca, ale nie stanowi to większego problemu), powoli wlewam żelatynę i dokładnie miksuję (należy być ostrożnym w chwili dodawania żelatyny do kremówki - obie masy powinny mieć zbliżoną temperaturę, aby nie powstały grudki, a jeśli się przytrafią, to na ogół są kompletnie niewyczuwalne w gotowym cieście).

Odstawiam do lodówki i często tam zaglądam aby w momencie kiedy masa zaczyna tężeć przełożyć nią ciasto.


Biszkopt przecinam wzdłuż na dwie części, skrapiam z każdej strony wodą, obie warstwy smaruję kremem.

Odstawiam do lodówki na kilka godzin.

sobota, 22 stycznia 2011

Migdałowa gwiazda

To ciasto piekę zwykle w okresie zimowym. Jest z zewnątrz chrupiące, a wewnątrz wilgotne. Można je przygotować dzień wcześniej i pozostawić na noc przykryte pergaminem, wtedy będzie jeszcze bardziej aromatyczne. Podobnie jak keks smakuje nawet po kilku dniach i zupełnie nie przeszkadza, że z czasem wysycha.























Migdałowa gwiazda
ilość porcji: 12
____________

1 kostka masła
150 (200) g brązowego cukru
szczypta soli
sok i starta skórka z 1 pomarańczy
4 jaja
200 g mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g migdałów siekanych
100 g migdałów mielonych
100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
80 ml likieru migdałowego Amaretto
____________


Mąkę  mieszam z mielonymi migdałami i proszkiem do pieczenia.
Miękkie masło miksuję z cukrem, solą  i startą skórką pomarańczową.
Dalej ucieram, dodając na zmianę jajka i mąkę. Wlewam sok.
Wrzucam siekane migdały i kandyzowaną skórkę pomarańczową, dokładnie mieszam.

Ciasto nakładam do formy (np. w kształcie gwiazdy, lub okrągłej o średnicy 24 cm) wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą.

Piekę 50 minut w 180 st., a następnie jeszcze 30 min w 150 st.

Jeszcze gorące ciasto smaruję z dwóch stron likierem migdałowym (za pomocą pędzelka).
Przed podaniem posypuję cukrem pudrem.

Ptysie z kremem truskawkowym

Idealne małe co nieco. W wersji dla dorosłych proponuję dodać likier, np. Limoncello. A na walentynki ptysie można upiec w kształcie serduszek. A latem można dodać świeże owoce, np. maliny. Jednym słowem rozpusta!


























Ptysie z kremem truskawkowym
ilość porcji: ok. 30 sztuk
____________

CIASTO:

150 g masła
duża szczypta soli
200 g mąki
2 torebki cukru waniliowego
5 jaj

KREM:
250 g mrożonych truskawek
250 g serka mascarpone
3 łyżki cukru pudru
250 ml kremówki
ew. 4 łyżki likieru cytrynowego Limoncello
____________

W rondlu zagotowuję 250 ml wody, dodaję masło i sól. Gdy masło się rozpuści zdejmuję z ognia.
Dodaję mąkę i cukier waniliowy, dokładnie mieszam.
Garnek ponownie stawiam na ogniu i mieszam przez około 1 minutę, aż powstanie zwarte ciasto, a na dnie naczynia pojawi się biały nalot.
Ciasto odstawiam do wystygnięcie, a następnie miksuję na wolnych obrotach, dodając kolejno jajka.

Ciasto wkładam do szprycy i wyciskam na blachę wyłożoną pergaminem kleksy. Mogą to być także inne kształty, np. serduszka, ważne jednak aby nie były zbyt grube.
Piekę na złoty kolor przez 10 minut w 200 stopniach i kolejne 10 minut w 180 stopniach.
Uchylam drzwi piekarnika i dopiero po chwili wyjmuję i układam na kratce. 
Jeszcze ciepłe przekrawam w poprzek, wypuszczając ze środka parę.

Truskawki rozmrażam, rozgniatam widelcem, odciskam na sicie z nadmiaru soku.
Serek mieszam z truskawkami, cukrem i ew. likierem. Delikatnie łączę z ubitą kremówką.

Gotowy krem nakładam do szprycy i napełniam ptysie.

niedziela, 9 stycznia 2011

Piure z groszku

Skoro miało być dzisiaj zielono, to nie mogło zabraknąć groszku! Uwielbiam to piure, bo jest łatwe, szybkie i bardzo smaczne.



























Piure z groszku
ilość porcji: 4
____________

400 g mrożonego groszku
1 łyżka masła lub oliwy
3 łyżki słodkiej śmietanki
sól, biały pieprz
____________

Groszek wrzucam do wrzącej osolonej wody i gotuję przez 10 minut.
Odsączam, dodaję masło lub oliwę oraz śmietankę i miksuję.

Podgrzewam jeszcze przez chwilę w rondlu, tak aby odparować nadmiar wody, doprawiam i gotowe!

Łosoś pieczony z pesto

Kiedy za oknem szaro i buro mam ochotę na kolory. Dzisiaj postawiłam na zielony! Ten łosoś pod zielonym płaszczykiem pesto to danie błyskawiczne i niesamowicie smaczne. Uwielbiam takie dania, które szczególnie w niedzielę, nie wymagają ode mnie zbyt wiele...
























Łosoś pieczony z pesto
ilość porcji: 4
czas przygotowania: do 30 minut

przepis pochodzi ze strony MniamMniam
____________

filet z łososia o wadze ok. 600 g
2 łyżki sosu pesto
1 cytryna
____________

Cytrynę dokładnie myję, przelewam wrzątkiem, ścieram skórkę.

Łososia myję, osuszam, skrapiam sokiem z cytryny.

Pesto mieszam ze skórką cytrynową i rozsmarowuję na wierzchu łososia.|

Piekarnik nagrzewam do 200 stopni. Piekę ok. 12-15 minut, w zależności od grubości filetu.


Podaję z piure z groszku i ziemniakami.

sobota, 8 stycznia 2011

Poranne bułeczki

Jak miło, smacznie i niespiesznie zacząć dzień? Tak jak ja dzisiaj... Upiec rano pachnące rumiane bułeczki i podać je swoim najbliższym z domowymi powidłami i kubkiem kakao. Niby to tak niewiele, a jak potrafi cieszyć!




























Poranne bułeczki
ilość: 16 sztuk

przepis pochodzi ze strony kuchniaagaty.blogspot.com
____________

3 szklanki mąki pszennej /ja używam bułkowej 650/
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka cukru, 1 łyżeczka soli
40 g świeżych drożdży
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju

DODATKOWO:
1 łyżka mleka
jajo
Sezam, mak …
____________

WIECZOREM:
Drożdże rozkruszam w miseczce, zasypuję cukrem i czekam aż się rozpuszczą.

Mąki przesiewam do miski, dodaję sól, mleko, wodę i rozpuszczone drożdże. Mieszam,  na końcu dodając olej. Zagniatam przez 5 minut, odstawiam na kolejne 5 minut,  ponownie wyrabiam przez 3 minuty.
/Ciasto można przygotować też w maszynie do chleba/
Ciasto wkładam do lekko naoliwionej dużej miski, przykrywam folią i odstawiam na noc do lodówki.

RANO:

Ciasto dzielę na 16 części, formuję bułeczki, układam na blaszce, przykrywam i odstawiam do wyrośnięcie na ok. 20 minut. Najlepiej włożyć do leciutko podgrzanego piekarnika.

Bułeczki smaruję jajkiem roztrzepanym z mlekiem, posypuję ziarnami.
Piekę 5 minut w 230 stopniach i kolejne 12-15 minut w 200 stopniach.

Studzę na kratce.

czwartek, 6 stycznia 2011

Kapusta z grzybami wg mamy Basi

Jest to jeden z pierwszych przepisów, który przekazała mi moja mama. I wcale nie byłam wtedy małą dziewczynką, która dzielnie towarzyszyła mamie w kuchni, jak robią to obecnie moje córki, ale dorosłą kobietą, która dość późno zaczęła odkrywać przyjemność gotowania. Dlaczego tak późno? To w sumie proste. W moim rodzinnym domu w kuchni niepodzielnie panowała babcia Hilda, typowa ślązaczka, która gotowała z niemiecką dokładnością! W czwartki były zawsze karminadle :-) No i w kuchni nie miały prawa kręcić się dzieci! 
Tak więc ten przepis poznałam późno, ale wykorzystuję go często. Taka kapusta to doskonały pomysł na dodatek do wszelkich mięsnych dań, a także naszych ulubionych Klusek ćpanych! To także kapusta, którą przygotowuję na Boże Narodzenie.














Kapusta z grzybami wg mamy Basi
ilość porcji: 6-8
____________

1 kg kapusty kiszonej
20-30 g suszonych grzybów
1 łyżka mąki
1 łyżka masła
sól, pieprz
____________

Kapustę płuczę jeśli jest zbyt kwaśna, zalewam szklanką wody i gotuję do miękkości, dodając ew. wody.

Grzyby zalewam wrzątkiem i odstawiam na 5 minut. Płuczę na sicie, zalewam świeżą wodą i gotuję do miękkości.

Wodę z grzybów odlewam i zostawiam do wystygnięcia.

Grzyby kroję i dodaję do kapusty.

Robię zasmażkę z masła i mąki. Rozprowadzam ją chłodnym wywarem z grzybów.
Dodaję zasmażkę do kapusty.

Doprawiam do smaku solą i pieprzem.

Taka kapusta doskonale daje się mrozić.

Szare kluski poznańskie vel kluski ćpane

To typowe poznańskie kluchy! Robione i uwielbiane w naszej rodzinie od pokoleń. U nas nazywane  „ćpanymi”. Nazwa ta pochodzi od poznańskiego gwarowego słowa ćpać = rzucać, ponieważ masę ziemniaczaną zrzuca się do wody z pokrywki.
Dla mnie to danie jest szczególne również z tego względu, że to ulubione danie mojego męża, a jak powszechnie wiadomo przez żołądek do serca...
Ostatnio dowiedziałam się od mojego męża, że na początku naszej znajomości zdobyłam serce jego babci po tym, jak dowiedziała się, że potrafię robić takie kluski :-) 


















Szare kluski poznańskie vel kluski ćpane
ilość porcji: 4-6
____________

2 kg ziemniaków
2 jajka
10-15 łyżek mąki
3 łyżki kartoflanki

10 dag wędzonego boczku
15 dag suchej kiełbasy np. myśliwskiej
2 cebule
sól, pieprz
olej
____________
Ziemniaki ścieram na tarce ziemniaczanej.
Sito kładę na miseczce, wykładam ściereczką, a na nią przekładam starte ziemniaki. Po chwili, kiedy już część płynu się odsączy, wyduszam resztę ściskając masę w ściereczce. Nie wyduszam całego płynu, ale jego większość.

Ziemniaki mieszam z jajami i mąką. Tutaj pojawia się problem, ponieważ w zależności od użytego gatunku ziemniaków, ilość wymaganej mąki zmienia się. Ja zawsze robię próby, zanim zdecyduję się na ugotowanie wszystkich klusek.

Boczek kroję w kosteczkę, kiełbasę w półplasterki, cebulę siekam. W dużym garnku na odrobinie oleju wytapiam boczek, dodaję cebulę i kiełbasę, zrumieniam.

Masę ziemniaczaną przekładam partiami na płaską pokrywkę, rozpłaszczam i odrywając kawałeczki za pomocą łyżki, wrzucam (po poznańsku wrzucić to ćpnąć – stąd nazwa klusek). Gotuję kluski partiami w osolonej wodzie przez kilka minut (w zależności od wielkości).

Gotowe kluski przekładam do garnka z okrasą i mieszam. Zapobiegnie to sklejeniu się gotowych klusek, w czasie kiedy przygotowywane są kolejne.  Na końcu doprawiam.

Podaję koniecznie z kapustą z grzybami: Kapusta z grzybami wg mamy Basi

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Jesiotr pieczony

A oto on, w całej okazałości! Był główną ozdobą wigilijnego stołu. 

Kilka dni przed świętami trafiłam do uroczego miejsca, które niedawno pojawiło się w pobliskim miasteczku. Jest to tradycyjna wędzarnia, gdzie można nabyć świeżo wędzone węgorze, pstrągi, sumy, jesiotry itp. Jest to  dość nietypowe zważywszy, że mieszkam w okolicach Poznania. Podczas miłej rozmowy z właścicielem okazało się, że ryby sprowadza z Kujaw i chętnie sprzeda również świeże okazy. I tak w moje ręce trafił ten przystojniak ze zdjęcia :-) Przewertowałam wszystkie możliwe książki, nawet te stuletnie, w poszukiwaniu idealnego przepisu, jednak nie mogłam się zdecydować. Chciałam czegoś prostego, tak aby dodatki nie zdominowały smaku ryby, którą miałam jeść po raz pierwszy. Posłuchałam więc Pana z wędzarni i zapakowałam na noc jesiotra do solanki. A później tylko upiekłam. Tak więc było jednocześnie prosto i bardzo wykwintnie! A smakowało wyśmienicie!








Jesiotr pieczony
ilość porcji: 6-8
____________


1 jesiotr o wadze ok. 2 kg
sól
3 cytryny
____________

Wypatroszoną rybę dokładnie umyłam i włożyłam na 10 godzin do 7% solanki (70 g soli na 1 litr wody).  Solanka powinna zakryć rybę całkowicie. Moja ryba unosiła się w wodzie, więc dociążyłam ją talerzem. Odstawiłam na noc do lodówki.

Następnie jesiotra wypłukałam, ułożyłam na natłuszczonej blaszce i piekłam w temperaturze 180 stopni przez ok. 45 minut.
Podałam przybraną ćwiartkami cytryn.

Jesiotr ma bardzo grubą skórę, przez którą trudno wnikają przyprawy. Dlatego jeśli chcemy nadać mu dodatkowy aromat, należy dodać go do zalewy.

sobota, 1 stycznia 2011

Kacza pierś z brzoskwinią

Pierwszy dzień roku powinien być wyjątkowo smaczny. Jeśli o to zadbamy, to jest duża szansa, że przez kolejne dni roku będziemy również ucztować! Naciągana teoria? Oczywiście! Ale nie zmienia to faktu, że jednak warto zacząć smacznie :-)
























Kacza pierś z brzoskwinią
ilość porcji: 2-4
____________


2 piersi z kaczki
puszka brzoskwiń
olej
sól, pieprz
½ łyżeczki przyprawy 5 smaków
łyżeczka zimnego masła
1 szklanka wywaru z warzyw
____________

Piersi myję, osuszam, usuwam pęstą ew. resztki piór. Skórę nacinam w kratkę, ale tak aby nie naciąć mięsa.
Na patelni rozgrzewam łyżkę oleju i smażę piersi na mocnym ogniu przez 8 minut skórą do dołu. Po tym czasie odlewam prawie cały wytopiony tłuszcz, mięso solę i pieprzę i ponownie kładę mięso na patelni. Tym razem smażę na mniejszym ogniu po 5 minut z każdej strony. Mięso zawijam w folię aluminiową i odkładam do ciepłego piekarnika.

Z patelni zlewam cały tłuszcz, dodaję szklankę lekkiego bulionu i szklankę zalewy z brzoskwiń. Redukuję sos i dodaję przyprawę 5 smaków. Wkładam pokrojone brzoskwinie, podgrzewam przez chwilę i dodaję masło. Kiedy się roztopi, sos jest gotowy.
Kaczkę kroję w plastry i polewam sosem. Układam na mięsie brzoskwinie.


Do tego świetnie pasuje marchew i pietruszka duszone w miodzie oraz pieczone ziemniaczki.

Keks

To jedno z moich ulubionych ciast! Pełne bakaliowych niespodzianek, które tak lubimy w te Święta. 



























Keks
ilość porcji: 8-10
____________


230 g mąki
110 g masła
150 g cukru pudru
3 jaja
2 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
70 g rodzynek (lub żurawin)
40 g orzechów włoskich
40 g orzechów laskowych
40 g migdałów
40 g fig
40 g moreli
40 g smażonej skórki pomarańczowej
70 ml rumu
ew. aromat pomarańczowy
____________

Rodzynki zalewam rumem i odstawiam na pół godziny, odciskam.

Wszystkie bakalie (oprócz rodzynek i skórki pomarańczowej) kroję na kawałki równej wielkości, dodaję 2 łyżki mąki i dokładnie mieszam, aby mąką je obtoczyła.

Żółtka oddzielam od białek. Białka ubijam na sztywno.
Mąkę przesiewam i mieszam z proszkiem do pieczenia.

Miękkie masło miksuję z cukrem i żółtkami. Dodaję stopniowo mąkę z proszkiem.
Następnie dodaję stopniowo pianę z białek, mieszając masę łyżką.
Na koniec dodaję bakalie i bardzo delikatnie mieszam.

Ciasto przekładam do formy keksowej o długości ok. 25 cm, wyłożonej pergaminem.

Piekę ok.  1 godziny w 180 stopniach.
Studzę na kratce.

Keks przechowuję owinięty bawełnianą ściereczką. Zachowuje świeżość przez kilka dni.